niedziela, 26 lutego 2012

Klara Maciejewska "Upiorna rodzinka. Spokojnie, to tylko rycerz bez głowy!"


Autor: Klara Maciejewska
Tytuł: Upiorna rodzinka. Spokojnie, to tylko rycerz bez głowy!
Wydawnictwo: Publicat
Rok wydania: 2006
Czas czytania: 1 dzień

Czy uważacie, że to Wy macie upiorną rodzinkę? Po przeczytaniu tej książeczki szybko zmienicie zdanie.
  
Witek i Grzędziuszka są rodzeństwem. Jak co dzień, idą do szkoły, a rodzice do pracy. Tylko że, tak naprawdę oni nie idą do żadnej pracy... I tu zaczyna się ta historia...

Pełna humoru książka opowiada o "Potwornym Pensjonacie" rodziców. Przyjeżdża tam dużo ludzi - niektórzy zamawiają sobie straszenie, inni nawet o tym nie wiedzą.

Rycerz bez głowy? Tylko bez paniki! Pewnego dnia do "Potwornego Pensjonatu" przyjeżdża grupa piątoklasistów z nauczycielem. Chłopcy od razu mówią, że nie dadzą się nastraszyć. Witek wraz z rodzicami postanawia przygotować coś mocniejszego i bardziej strasznego. Światło gaśnie, a w kłębi dymu pojawia się... Biała Dama. Dziewczynki piszczą, a chłopcy, jak to chłopcy - zaczęli się śmiać. A kiedy do sali wkroczył rycerz bez głowy z mieczem, z którego kapały krople krwi, nawet oni się przestraszyli. Niestety, świetne akcje się skończyły i dzieci zaczęły narzekać, że pensjonat jest nudny i przereklamowany... Co w tej sytuacji zrobią jego właściciele?
Nie ma "zmiłuj się" W nagrodę za dobre oceny w szkole, Witek dostaje od Babci szachy. Na szczęście chłopiec umie w nie grać, nauczył się w szkole na zajęciach. Od razu je wypróbowuje, zachęca Tatusia, aby z nim pograł. Ojciec trochę narzeka, że już dawno grał, ale po chwili daje się namówić. Zaczyna się gra. Witek wygrywa za każdym razem, a Tatuś żąda rewanżu. I tak co dzień. Aż pewnego dnia Tatuś wyposażył się w podręcznik gry w szachy, prawie całe dni czytał i czytał o regułach gry. Następnego popołudnia rozegrała się kolejna partia szachów. Zwyciężył... Tatuś! Następną grę także, i następną. Po kilku dniach zirytowany Witek wymyśla sposób na to, by znów zacząć wygrywać...
Nie lada gratka Pewnego wieczoru do pensjonatu przychodzi pewien człowiek w garniturze, trzymający tajemniczą walizkę. Od razu zaczyna się "proces" straszenia. Gaśnie światło, a naprzeciwko gościa pojawia się wampir, wychodzący z grobu. Mężczyzna nie przestrasza się w ogóle, tylko pyta potwora, gdzie może znaleźć kierownika. Wampir opada z powrotem do swojego grobu, a facet wzruszając ramionami, rusza dalej. Nadlatuje na miotle przebrana za czarownicę Mamusia. Lecz gość znowu pyta się o kierownika. Wiedźma odlatuje, a na mężczyznę spada kościotrup, a z dala nadchodzą zombi. Gość radzi sobie z kościotrupem, zdejmuje go z siebie i nic nie robi sobie z nadchodzących blado-zielonych zombi. Tylko znowu pyta o kierownika... Tatuś się poddaje, i pyta tajemniczego gościa, czym może służyć. Okazuje się, że facet to... (Nie zdradzę! :))

Nie opisałam pozostałych dwóch historii, bo myślę, że nie ma sensu - zobaczycie sami, jeśli sięgniecie po książkę. Bardzo mi się ona podoba. Zabawne przygody rodzeństwa rozśmieszą każdego ponuraka, nadają się także dla tych, którzy lubią historyjki z "dreszczykiem". Tu faktycznie znajdziemy tylko mały "dreszczyk", ale to zawsze coś :)

1 komentarz:

  1. Takie książeczki pełne humoru zdecydowanie warto promować. Muszę ją kupić dla Patryczka:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam długie komentarze, dlatego postaraj się napisać coś więcej niż tylko "przeczytam", "nie przeczytam" albo "brzmi super", a wtedy z pewnością Cię zauważę. :-)

Dziękuję za każdy komentarz!