niedziela, 29 kwietnia 2012

Klara Maciejewska "Upiorna rodzinka. Potępieńcze jęki to nasza specjalność" + "Upiorna rodzinka. Rychły zgon, czyli można skonać ze śmiechu!"


Autor: Klara Maciejewska
Tytuł: Upiorna rodzinka. Potępieńcze jęki to nasza specjalność
Wydawnictwo: Publicat
Rok wydania: 2005 

Przed Wami pierwsza część upiornych historyjek, upiornych żartów, upiornych postaci. Jednym słowem (a raczej kilkoma): przed Wami upiorna rodzinka! Czy wyobrażaliście sobie kiedyś, że Wasza rodzina jest straszna i zachowuje się dziwnie? Poznajcie Witka - chłopca, którego rodzinka naprawdę nie jest normalna...

Za dnia uchodzą za zwykłych ludzi. W nocy - przerażają swoim zachowaniem. I to dosłownie. Tak naprawdę rodzice naszego bohatera są założycielami Potwornego Pensjonatu - hotelu, w którym goście zamawiają sobie straszenie. Każdą nocą Tatuś i Mamusia przebierają się w różne istoty, a czasami w straszeniu pomaga im Witek. Chłopiec ma także młodszą od siebie siostrę - Grzędziuszkę - lecz ta jest jeszcze zbyt mała, by uczestniczyć w takich oto "procesach".

W niniejszej książeczce narrator - czyli Witek - opowiada czytelnikom, swoje przygody, opisuje różne procesy straszenia i wyjaśnia, jakich przedmiotów domownicy używają w nocy.

Podczas czytania "Potępieńczych jęków...", co chwilę się uśmiechałam. Książkę dopełniały zabawne rysunki autorstwa Katarzyny Leszczyc-Sumińskiej, które bardzo mi się podobały. Autorka tej oto książki ma lekkie pióro, dzięki czemu historyjki szybko się czyta. Jednak czasami miałam odczucie, że coś mi brakuje; rozdziały były bardzo krótkie (aż za) i trochę mnie to zawiodło. Na szczęście humor i zabawne rysunki ratują sytuację ;))
*** 
Tytuł: Upiorna rodzinka. Rychły zgon, czyli można skonać ze śmiechu!
Wydawnictwo: Publicat
Rok wydania: 2006 


Kolejna porcja upiornych historyjek dotyczących upiornej rodzinki. W dwóch moich recenzjach (pierwsza: patrz wyżej, druga → tutaj) wspominałam już o losach głównego bohatera - Witka - i jego rodzinki oraz o założonym przez nich Potwornym Pensjonacie. Wspomnę raz jeszcze, że rodzice chłopca co noc przebierają się w różne postacie i straszą gości swojego hotelu, którzy zamawiają sobie takie straszenie.

Czy istnieje coś takiego jak zupa... z trupa? O takich dziwach między innymi przeczytacie w tej oto książce. W tym odcinku czeka na nas jeszcze wiele niespodzianek i informacji w związku z pensjonatem. Raz przyjeżdżają zapowiedziani goście, a raz tajemniczy. Kilka rozdziałów opowiada o pensjonacie, zaś później wraz z Witkiem przeżywamy szkolne przygody.

Podobnie jak "Potępieńcze jęki...", "Rychły zgon..." nie zasługuje na tak wielkie, huczne brawa. Książka, owszem, jest bardzo zabawna i przyjemnie się ją czyta, ale znów zabrakło mi tego "czegoś"...

Obie książki polecam dla czytelników lubiących zabawne historie oraz dla fanów powieści "z dreszczykiem". ;))

2 komentarze:

Uwielbiam długie komentarze, dlatego postaraj się napisać coś więcej niż tylko "przeczytam", "nie przeczytam" albo "brzmi super", a wtedy z pewnością Cię zauważę. :-)

Dziękuję za każdy komentarz!