piątek, 8 czerwca 2012

Alessandro D'Avenia "Biała jak mleko, czerwona jak krew"

Autor: Alessandro D'Avenia
Tytuł: Biała jak mleko, czerwona jak krew
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2011

Czym tak naprawdę jest miłość? Czy zawsze to prawdziwe uczucie, czy też niekoniecznie? Najczęściej niestety zauważamy, że to drugie, ale większość twierdzi, że miłość jest przyjemnym uczuciem. Wielu ludzi jest zakochanych, ale czasami trafiają się tacy, którzy nie chcą kochać. Lub po prostu nie potrafią...

Poznajemy Leo - szesnastolatka lubiącego piłkę nożną (jak prawie każdy chłopak), grającego na gitarze z gęstą fryzurą niczym lwią grzywą - bez powodu nastolatek ma takie imię. Jest też świeżutko zakochany po uszy w przepięknej Beatrice. Dziewczyna ta ma ognistorude włosy, piękne zielone oczy... I to właśnie chłopakowi się w niej podoba. Leo ma także przyjaciółkę - Silvię, ale nic więcej do niej nie czuje. Przyjaźń jest błękitem. Jak niebo czy morze. A Beatrice to czerwień. Czerwień jak krew. Czerwień jak miłość...

Leo nienawidzi bieli. Kojarzy mu się z niczym - z ciszą, a ciszy też nie lubi. Chłopak woli kolor czerwony, który kojarzy się z jego ukochaną Beatrice, z marzeniami i miłością.

Ale nagle pojawia się choroba, która sprawia, że całe życie Leo staje do góry nogami. Chłopak traci wiarę w Boga, a wszystko, co do tej pory sprawiało mu przyjemność przestało mu się podobać... Co stanie się dalej? Czy Leo nie straci wiary w siebie i poradzi sobie z narastającymi problemami?

Po raz pierwszy sięgam po literaturę włoską. I nareszcie w moje ręce wpadła niesamowita książka. Nie żadna tam o wampirach, potworach i siłach nadprzyrodzonych. Trafiła mi się powieść o prawdziwym życiu. O codziennych sprawach zwykłych ludzi, o różnych nieszczęściach i chorobach. Ale też o przyjemnościach - spotkaniach z przyjaciółmi, ulubionych zajęciach. Włoską codzienność poznajemy z perspektywy szesnastoletniego chłopca. Dowiadujemy się, jakie są jego odczucia związane z różnymi sprawami, jak sobie radzi w życiu oraz jak opowiada o... miłości. No właśnie - byłam zaskoczona tym, w jaki sposób chłopiec w wieku szesnastu lat może opisywać to uczucie. Ale z Leonarda jest też niezły gagatek - ma niewyparzony język, bezczelnie odnosi się do nauczycieli... Jednak jest coś (a może raczej ktoś), dzięki czemu Leo staje się spokojniejszy i bardziej przykłada się do nauki. Jedyne, co mnie denerwowało w zachowaniu szesnastolatka to to, że kompletnie bez szacunku odnosił się do Boga. Że w Go nie wierzy, że Go nienawidzi. Irytowało mnie to.

W książce znajdują się momenty z humorem - gdy na przykład Leo opowiada nam o szkole i nauczycielach. Ale większość jest wzruszająca. I to bardzo. Podczas czytania tej książki wielokrotnie się wzruszyłam. Nie miałam pojęcia, jak jedna choroba może tyle zrobić złego, wpełzać niczym wąż (jak to nazwał Leo) w dwojga kochających się ludzi. Nie wyobrażałam sobie tego, póki przeczytałam tę książkę.

W tej książce jest też mowa o marzeniach. Zrozumiałam, że warto jest marzyć, nawet jeśli owe marzenia są nierealne. To pomaga nam przezwyciężyć złe myśli i zachowania.

"Białą jak mleko, czerwoną jak krew" czytelnicy nazwali współczesnym "Love Story" - tak napisane jest na okładce książki. Ja tam nie wiem - filmu nie oglądałam, ale mogę to sobie wyobrazić. Co do tej lektury jedno wiem: jest pełną miłości i przyjaźni, a także wzruszenia książką, którą każdy powinien przeczytać. Mówi nam, jak czasami w życiu jest ciężko, ale warto przezwyciężyć się pokonać te trudności.

"Pomiędzy powiekami widzę całe piękno świata, tym pięknem jesteś Ty, Boże" (str. 271)

Cieszę się, że miałam okazję zapoznać się z twórczością Alessandra D'Avenia i szkoda, że dopiero pierwsza jego publikacja pojawiła się w Polsce. Ale już wiem, że kiedy tylko wyjdzie jakaś nowa książka tego autora, na pewno po nią sięgnę. Spodobał mi się styl pisania tego włoskiego autora. I to, że pisze w języku dość lekkim, gawędziarskim. Dzięki temu każdy, również młody, może zrozumieć tę powieść.

Dzięki tej oto książce dowiedziałam się, że jeśli coś wyjdzie nie tak, jeśli coś w naszym życiu się nie uda, to nie trzeba poddawać się tak łatwo - zawsze należy walczyć do końca. Walczyć o swoje. I nie stracić ducha walki.

17 komentarzy:

  1. Czytałam niedawno tę książkę i zauroczyła mnie *.* Również z niecierpliwością wyczekuję kolejnych powieści D'Avenii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od dawna chcę przeczytać tą książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tę książkę i tak samo mnie zauroczyła, mimo że nie należę do osób młodych (a chyba do młodzieży jest ona adresowana). Współczesna love story, tak samo wzruszająca jak film - polecam tę książkę choćby po to , by przeżyć te emocje. C'est la vie. Pozdrawiam, Józefina.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kupiłam sobie już tę książkę i zamierzam we wakacje wygospodarować dla niej czas, by przeczytać. Twoja recenzja i wysoka nota tylko podsyciły mój zapał i czytelniczy apetyt na nią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo bym chciała przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj kusicie tą książką!:D

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo chę tę książę *_*

    OdpowiedzUsuń
  8. Spotkałam się z wieloma pozytywnymi recenzjami tej książki, więc mam ją w planach czytelniczych. A kiedy się do niej dobiorę... to nie wiem ;).

    OdpowiedzUsuń
  9. ehh chyba już wszyscy czytali oprócz mnie :) mam nadzieję, że w końcu zdobędę tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo przyjemna książka, ale nie zrobiła na mnie większego wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Już się cieszę, bo mam tę książkę na półce. Brakuje mi tylko czasu. Doba jest za krótka!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam ją w domu i nie mogę się doczekać przeczytania jej ;) Przepraszam za tak spóźnioną rewizytę, ale to przez brak czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale się zgrałyśmy z tymi recenzjami.. Mnie akurat nie irytowało to, w jaki sposób Leo odnosił się do Boga. Miał powód. Chociaż może ja to tak widzę, bo jestem ateistką.

    Dołączam do obserwowanych i pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  14. Od dawna poluję na tę książkę, więc jeśli znajdę ją w bibliotece na pewno ją wypożyczę. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Od bardzo dawna chcę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Od dawna chcę przeczytać ;) w końcu muszę się za to zabrać.
    Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do mnie:
    http://zirtael-bibliomaniak.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Właśnie skończyłam czytać tę książkę. I jestem oczarowana...Cudowna.
    Bardzo podoba mi się twoja recenzja. Owszem, fragmenty, w których Leo odnosi się do Boga mogą być trochę irytujące, ale myślę, że to dosyć normalne.Skoro mówił do Niego, to może jednak wierzył? ;) Leo był w ciężkiej sytuacji, winił Boga, ale Go szukał. Ogólnie motyw Boga w książce bardzo mi się podobał. Szczególnie stosunek Beatrice, Silvii i księdza Gandalfa do Niego. :)
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam długie komentarze, dlatego postaraj się napisać coś więcej niż tylko "przeczytam", "nie przeczytam" albo "brzmi super", a wtedy z pewnością Cię zauważę. :-)

Dziękuję za każdy komentarz!