wtorek, 21 sierpnia 2012

"Film o pszczołach"

Jako iż od dawna u mnie nie było recenzji filmu, a do pisania o książkach weny mi brakuje, postanowiłam napisać opinię o niedawno obejrzanej przeze mnie animacji pod tytułem "Film o pszczołach". Kiedyś bardzo chciałam go obejrzeć, a nawet kupić na DVD, ale nadarzyła się okazja - TVN nadawało tę ekranizację, więc niezmiernie się ucieszyłam i nie mogłam się doczekać godziny 20:00, o której właśnie rozpoczął się ten film. Mam nadzieję, że nie zadajecie sobie w tym momencie pytania: O czym jest ten film? Wystarczy spojrzeć na tytuł, by się dowiedzieć. O pszczołach!

Barry Benson, nasz główny bohater, który jest oczywiście pszczołą, tak samo jak jego rówieśnicy, ma zacząć pracować przy miodzie. Jednak Barry nie chce do końca życia pracować i pracować. Wraz z zapylaczami wyrusza w świat. Nowo poznany sposób spędzania czasu bardzo mu się spodobał. Jednak o mały włos Barry nie stracił życia. Z pomocą przyszła mu pewna kobieta. Barry postanawia jej podziękować, ale przez to złamałby największą zasadę - pszczoły bowiem nie mogą rozmawiać z ludźmi... Jednak nasz bohater nic sobie z tego nie robi i zagaduje do kobiety, która ma na imię Vanessa. Barry i Vanessa zaprzyjaźniają się...

"Film o pszczołach" bardzo mi się podobał. Nie żałuję, że go obejrzałam. Niesie też pewne przesłanie - jeśli nie będzie pszczół, nie będzie też roślin - kwiatów, owoców i warzyw, bo kto by je zapylał? A przy tym nie będzie również jakże pysznego miodu.

Jeśli ten film miałabym opisać jednym słowem, użyłabym przymiotnika, którego użyto w filmie: zapylisty :D

11 komentarzy:

  1. Poważnie? Jeśli nie będzie pszczół to nie będzie roślin? Do kogo ten film jest kierowany, w sensie do jakiej grupy wiekowej? Na Boga, społeczeństwu lepiej by zrobiło, gdyby zechcieli otworzyć podręczniki szkolne i sobie o tym szczegółowo przeczytać, a nie filmy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film jest skierowany do dzieci, przecież to widać na pierwszy rzut oka. Poza tym przesłanie filmowe zawsze lepiej "działa" niż takie podręcznikowe; zresztą które małe dziecko potrafiłoby przeczytać i zrozumieć to, o czym traktuje ten film?

      I tak, właśnie bez tych owadów może zabraknąć flory, w szczególności kwiatów - bo, jak to ujęłam już w recenzji, kto miałby je zapylać?

      Usuń
  2. Fajnie, ze wysoko oceniasz bo film mam w planach obejrzeć ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałem o nim już kilka razy :3 Nie przepadam za animacjami :c ale może jednak obejrzę XD czasem warto się oderwać od szarej rzeczywistości ;p u mnie nowa recenzja.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. To jedna z moich ulubionych bajek!Świetny blog,tak Bartman to jeden z moich ulubionych siatkarzy...
    Pozostaje mi tylko dodać do obserwowanych ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam, oglądałam!! :D
    Bardzo fajny i jak to ujęłaś - ZAPYLISTY ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. oglądałam ostatnio z córami :)) sympatyczna bajeczka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądałam kilka razy, bo w odróżnieniu od Ciebie mam go na DVD. Może jestem już trochę za stara, ale przyjemnie jest odpocząć w taki sposób i chociaż ta animacja nie podbiła mojego serca jak np. Shrek, to bardzo ją lubię:)

    No i się nie powstrzymam i muszę dodać. Kochana, Ty pewnie zadowolona, że Zibi w Resovii, a ja sobie nie wyobrażam tego. Oj, ciekawie zapowiada się nasza PlusLiga kochana. Już niedługo...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, tak, ja się straaasznie ucieszyłam, kiedy się dowiedziałam, że Zibi będzie grał w Resovii... Już się nie mogę doczekać meczów PlusLigi <33

      Usuń
  8. oglądałam, bardzo fajne i zabawne : D

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam długie komentarze, dlatego postaraj się napisać coś więcej niż tylko "przeczytam", "nie przeczytam" albo "brzmi super", a wtedy z pewnością Cię zauważę. :-)

Dziękuję za każdy komentarz!