poniedziałek, 11 lutego 2013

Lincoln Peirce "Zapiski Luzaka. Natan znowu w akcji"

Autor: Lincoln Peirce
Tytuł: Natan znowu w akcji
Seria: Zapiski luzaka
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2012

Ostatnio polubiłam czytać takie książki, które jednocześnie są w formie pamiętnika, ale też... komiksem. Niedawno zrecenzowana powieść właśnie w takim typie - Dzienniki Nikki. Chcę zostać gwiazdą! - niezbyt była ciekawa, ale nie mówię, że najgorsza. Gdzieś na wakacjach sięgnęłam po którąś tam z kolei część Dziennika cwaniaczka, pamiętam, że czytało mi się miło, a ogólnie książka była bardzo zabawna. W dzisiejszej recenzji chcę zaprezentować Wam publikację podobną, aczkolwiek równie zabawną jak Dziennik cwaniaczka - jeden tomik z serii Zapiski luzaka.

Natan Wright zostaje kapitanem drużyny fleeceballu. W tym samym czasie chłopiec musi wykonać projekt naukowy, ale w parach. Jego nauczycielka wybiera pary losowo, wskutek czego Natan musi pracować z... Giną - jego śmiertelnym wrogiem! A on tak jej nie znosi...! Czy praca z Giną ma swoje pozytywne strony? Co w tej sytuacji zrobi Natan?

Darzę sympatią takie książki, przy których - choć są na jeden wieczór - można się pośmiać. A Natan znowu w akcji właśnie zalicza się do takich powieści. Pełno tu zabawnych wątków, a jak nie wątków - to rysunków. Publikacja jest do połowy książką, do połowy komiksem - takie dwa w jednym :) Znajduje się tu wiele, wiele ilustracji, które są naprawdę czadowe ;) oraz przy niektórych są tak zwane dymki z tekstem - i od razu poznać można, iż to komiks. Książkę szybko się czyta - świadczy o tym fakt, że publikację tę pochłonęłam w około dwie godziny. Historyjki są przezabawne - przy niektórych ryczałam ze śmiechu :D

Jednak w tej książce denerwowało mnie kilka rzeczy. Po pierwsze - tajemnicze szyfry. Znajdują się one na niektórych stronach powieści, zaś na początku umieszczony jest alfabet oraz przyporządkowany do każdej literki jakiś znaczek bądź obrazek. Po prostu nie chciało mi się szukać tych literek i przewracać za każdym razem kartki, gdzie znajdował się ten szyfr. Taak, ale ze mnie leniuch, nie? :D Po drugie - niektóre postacie. A dokładnie jedna - Gina. Totalnie rozumiem głównego bohatera, że jej tak nie lubi! Nie dziwię się mu - Gina wydaje się pyszna, rządząca się oraz zachowuje się tak... dziwnie. Jakby to ona była najważniejsza... Natan to natomiast fajny oraz bardzo zabawny chłopak, mający poczucie humoru. Miewa świetne przygody oraz ma masę ciekawych pomysłów. Za to właśnie go polubiłam.

Jeśli chcecie sięgnąć po coś lekkiego oraz odprężyć się po ciężkim dniu w szkole bądź pracy - koniecznie przeczytajcie serię Zapiski luzaka. Jest to bardzo zabawny oraz ciekawy cykl, co sądzę po przeczytaniu Natana znowu w akcji. To nie tylko seria dla dzieci. Ja na pewno sięgnę po resztę części - jeśli tylko nadarzy się okazja. Polecam :)

5 komentarzy:

  1. Nie znam tego cyklu, ale skoro go polecasz, to chętnie skorzystam. Jeśli nie przypadnie mi do gustu, to mam w rodzinie kilkoro dzieci, którym na pewno w/w książeczka się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tę książkę, bardzo fajna :) Elementy komiksowe sprawiają, że szybciej się ją czyta, a niektóre rysunki są naprawdę zabawne :) No na końcu ta mini szkółka rysowania Natana też bardzo fajna.

    Muszę przyznać, że szyfry też mnie trochę irytowały...

    Zamierzam przeczytać pozostałe tomy tej serii, jak i "Dziennik cwaniaczka". A Ty recenzowałaś tę część "Dziennika...", którą przeczytałaś?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem, czy jestem aż takim luzakiem, żeby to przeczytać, ale może kiedyś będę takiego czegoś potrzebować:)
    written-by-bird.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Oo zachęciłaś mnie ;) Czasem właśnie mam ochotę na taką "luźną" książkę z humorem ;) Dawno takiej nie czytałam więc może niedługo przyjdzie na nią czas :) Pozdrawiam serdecznie :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno nie dla mnie, ale wiem, komu mogłabym tę książkę polecić.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam długie komentarze, dlatego postaraj się napisać coś więcej niż tylko "przeczytam", "nie przeczytam" albo "brzmi super", a wtedy z pewnością Cię zauważę. :-)

Dziękuję za każdy komentarz!