czwartek, 9 maja 2013

Meg Cabot "Pamiętnik księżniczki. Walentynki"

Autor: Meg Cabot
Tytuł: Walentynki
Seria: Pamiętnik księżniczki
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2007

Postanowiłam dużo wcześniej, że nie będę już sięgać po tak zwane połówki z serii Pamiętnik księżniczki. Bo są zbyt krótkie. Bo po co tracić czas na ich czytanie. Bo... po prostu mi się ich odechciało, a poza tym przeczytałam już kilka normalnych tomów z tego cyklu. Uznałam zatem, że bez sensu jest czytać dodatkowe tomy, skoro już te główne ma się za sobą.

Ale powiedzcie to mi, młodej recenzentce książek, która w owej chwili nie ma co czytać (aaa, przepraszam, zapomniałam o mojej szkolnej lekturze! Przy okazji - prawie ją kończę, więc recenzja ukaże się niebawem!), wobec tego nieco się nudzi. Po Walentynki już kiedyś sięgałam. To było może jeszcze przed założeniem mojego bloga. Chciałam zatem odświeżyć sobie tę książkę i jednocześnie napisać na blogu jej recenzję - wtedy mi się podobała, a teraz...?

Walentynki. Święto obchodzone czternastego lutego. Wielu uważa, iż jest to naprawdę piękny dzień. Do połowy mogę się z tym zgodzić - wtedy ludzie wyznają sobie nawzajem miłość, ale nie tylko - wręczają również drobne upominki w postaci kwiatów/czekoladek/lub co kto sobie zapragnie. Z drugiej strony uważam, że jest to dość przereklamowane, no bo - chyba każdy się z tym zgodzi - niektórzy wykorzystują innych do kupna tego i owego, kwiatów i tym podobnych, a to może być irytujące. Przynajmniej takie jest moje zdanie.

Dla Mii Thermopolis, księżniczki Genowii, to będą pierwsze walentynki z jej chłopakiem, Michaelem. Dziewczyna jest szczęśliwa, móc spędzić to święto, które uważa za piękne, ze swoim ukochanym. Wprost nie może się tego doczekać! Ale jest jeden malutki problem. Chociaż w sumie nie tak malutki - ba, wielki problem! Michael nie przepada za walentynkami! I wcale nie ma zamiaru ich obchodzić. Co w tej sytuacji zrobi nasza bohaterka? Czy uda jej się przekonać swojego chłopaka do tego święta?

Powiem tak: ogółem jest to historia dziewczyny, uwielbiającej walentynki, oraz chłopaka, bojkotującego tenże dzień. I chyba to tyle, jeśli o to chodzi. Oczywiście, książka ta jest pamiętnikiem prowadzonym przez Mię, więc to ona opowiada nam o wszystkich wydarzeniach. I to właśnie mnie denerwowało. A dokładniej Mia. Ugh, chyba bardziej irytującej bohaterki być nie mogło! Po pierwsze - jej zachowanie. Tak, tak, wiadomo, dziewczyna chce ratować świat, pomagać innym... Ale, no proszę Was, gdy czytałam o jej wpisach w pamiętniku o walentynkach, chłopaku i innych sprawach... to było okropne! Wydawać się mogło, iż Mia jest jakaś, hmm, nadpobudliwa i szybko się wkurza. Denerwowało mnie również to, że bohaterka, gdy dowiedziała się, że Michael nie obchodzi święta zakochanych, była taka zaskoczona i robiła wszystko, żeby chłopak świętował ten dzień. No dobra, ale przecież nie każdy musi obchodzić walentynek i ich lubić! Powinna to uszanować, a nie ciągle zamartwiać się tym, że nie spędziłaby wymarzonego dnia ze swoim ukochanym.

Miłość, miłość, miłość. Pełno tu cukru, lukru, słodyczy i różu. Ja lubię książki, w których jest ODROBINKA miłości, bo to przecież niesamowite uczucie. Ale nie aż tona! Wspominałam wcześniej, że kiedyś ten tomik mi się podobał. Na serio. Ale jak widać - gusta się zmieniają. Z roku na rok. W moim przypadku - również. Raz gustuję w fantastyce, innym razem w zwykłych, życiowych powieściach. Seria Pamiętnik księżniczki jest wyraźną młodzieżówką. Ale dla tych młodszych. Głównie dziewczynek. Niektórzy mówią, że to cykl dla takich ośmiolatek, ale ja raczej nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Bo przecież tu jest wiele wyrażeń, których mogą nie zrozumieć. Więc to raczej seria nie dla nich.

Plusem jest natomiast humor zawarty w tej książce. Mia i niektórzy pozostali bohaterowie mają poczucie humoru, co daje miłą atmosferę. Nie mogłam się jednak zbytnio skupić na czytaniu, gdyż przeszkadzała mi duża ilość wykrzykników po niektórych zdaniach (możecie uznać to za moje dziwactwo, no ale taka prawda) oraz kilka wyrazów czy również zdań napisanych dużymi literami - co trochę rozpraszało.

Książka jest bardzo krótka, taka tyci, tyci, powyżej siedemdziesięciu stron. Jak ktoś się uprze, może przeczytać ją w niecałą godzinę, bo czcionka nie jest mała, a i rozdziały nie są długie. Jest jeszcze jedna rzecz, która mi się nie spodobała, a mianowicie okładka. Cała różowa; różne odcienie różu - ciemny bądź jasny. Pośrodku, w sercu (ach, jakżeby nie inaczej!) umieszczona została główna bohaterka, Mia. Ten rysunek również mi się nie podoba.

Pamiętnik księżniczki. Walentynki to dość kiepska publikacja. Przeczytałam, mam ją za sobą, ale nic więcej. Nie wiem, czy mam komuś ją polecić, sądzę iż na pewno spodoba się dziewczynkom w wieku dziesięciu - dwunastu lat.

Szału nie ma, jest więcej bardziej ambitnych lektur.

9 komentarzy:

  1. Myśle, ze te ksiazki juz nie sa dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, "Pamiętniki księżniczki"! Jedna z lektur dzieciństwa, choć właściwie powinnam powiedzieć - wczesnego dojrzewania. "Walentynki" czytałam tyle razy, że zliczyć nie potrafię, i za każdym razem podobała mi się ta część. Ale jak by było teraz, to musiałabym przekonać się, czytając jeszcze raz. Nie mam jednak na to ochoty, w kolejce czeka dużo innych ciekawych książek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam całą serię i bardzo mi się podobały przygody Mii :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja już niestety wyrosłam z takich lektur. Ale zgodzę się z Tobą, że każda książka ma swój czas, wtedy jest duża szansa, że przypadnie nam do gustu. Tylko trzeba trafić na odpowiedni moment, a to nie jest wcale takie łatwe...

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm, komu z mojej rodziny mogłabym polecić tę książkę? Na pewno nie jest to książka dla mnie, choć gdybym była młodsza to kto wie. Lubię klimaty walentynkowe, to bardzo miłe otrzymać od kogoś kochanego takie dowody, a i samemu je ofiarować.Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja do serii mam jakiś sentyment - dobrze się przy niej odpoczywa. Ale wszystkich części za sobą nie mam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Meg Cabot czytałam top modelkę i nienasyconych, i bardzo mi się podobały. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak byłam młdosza to lubiłam czytać tę serię Meg Cabot, ale z tego, co pamiętam to doszłam do jakiegoś śmiesznego tomu 7 i 1/2 czy 3/4 coś takiego :) I potem wyrosłam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam długie komentarze, dlatego postaraj się napisać coś więcej niż tylko "przeczytam", "nie przeczytam" albo "brzmi super", a wtedy z pewnością Cię zauważę. :-)

Dziękuję za każdy komentarz!