piątek, 2 sierpnia 2013

Federico Moccia "Trzy metry nad niebem"

Przejażdżki motorem po włoskich uliczkach, spacery brzegiem morza w świetle księżyca, romantyczne kolacje w restauracjach... Coś pięknego. Między innymi właśnie to przeżywają bohaterowie książki Trzy metry nad niebem. A ja czytam i się zachwycam. Cieszę razem z nimi, a także współczuję. Zachwycam się tą miłością, tymi przygodami, tymi ciepłymi Włochami.

Babi to dobra córka, uczennica, ogółem: porządna dziewczyna. W pewnym momencie swojego życia poznaje Stepa - chłopaka, który większość czasu spędza na siłowni, jeździ na motorze oraz wdaje się w różne bójki. I choć Babi początkowo za nim nie przepadała, choć stanowią wyraźne przeciwieństwo, zakochują się w sobie, przez co życie ich obojga gwałtownie się zmienia.

Moje pozytywne nastawienie, moja radość - hej, w końcu przeczytam tę książkę! - nie trwały zbyt długo. Nużąca, nieciekawa momentami fabuła zniechęcała mnie zupełnie. Nadmierne przekleństwa, te wulgaryzmy, och, okropność! Miłość Babi do Stepa narodziła się dopiero w połowie książki - a nawet nie. A zakończenie? Och, jaka szkoda, to wszystko TAK się skończyło. Ja - jak to ja - z ciekawości zajrzałam na ostatnie strony i prawie wszystko już wiedziałam, chociaż nie przeczytałam wtedy całej powieści. Zakończenie odebrało mi wręcz chęć do czytania książki dalej, ale nie poddałam się i wytrwałam do końca.

Chyba każda lektura ma wady, prawda? Lecz nie zabrakło również zalet. Autor ma lekkie pióro, pisze bardzo ciekawie. Dokładnie opisuje włoską codzienność. Fabuła jest dość typowa, przeplatana humorem i polotem. Dobry humor to podstawa, bardzo mi się to spodobało. Niektóre wydarzenia tak trzymały mnie w napięciu, że nie mogłam się od niej oderwać.

Szkoda, mogło być lepiej. Ale jestem zadowolona, mimo tylu wad. Włoskie książki mają w sobie to coś.

Wydawnictwo Muza, 2012
Ocena: 5.5/10

Egzemplarz do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Muza. Bardzo dziękuję!

18 komentarzy:

  1. nie mam pojęcia dlaczego, ale dzisiaj śniło mi się że czytam drugi tom. (tak, mam dziwne sny.)
    pierwszego nie czytałam ale oglądałam film (więc już i tak nie przeczytam) który był słaby (w każdym razie wersja włoska) i na kontynuację nie mam ochoty, więc tym bardziej nie rozumiem tego snu ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, też mam czasami dziwne sny. :-D Ja może i bym obejrzała film, ale jeśli mówisz (a raczej piszesz), że jest słaby... Chyba z niego zrezygnuję. A po kontynuację jak na razie również nie sięgnę.

      Usuń
  2. z tego co wiem film jest rewelacyni i porusza serca, szkoda, ze ksiazka troche gorsza :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Tę pozycję mam w planach przeczytać, dotychczas obejrzałam tylko film. Masz piękny wygląd bloga+ zapraszam serdecznie na:http://naszksiazkowir.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, dziękuję bardzo! Ale właśnie zastanawiałam się, czy czasem nie zmienić wyglądu.

      Zajrzę do Ciebie w wolnej chwili. :-)

      Usuń
  4. Basiu, czy wszystkie książki muszą kończyć się idealnie, że żyją długo i szczęśliwie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście, że nie. Po prostu myślałam, że ta książka skończy się właśnie szczęśliwie. I nie chodzi mi tylko o Babi i Stepa, ale nie będę wszystkiego pisać, bo zdradziłabym całą historię. :-)

      Usuń
  5. Książki nie będę raczej czytać, może kiedyś, bo oglądałam kilka miesięcy temu film, a nie lubię najpierw oglądać potem czytać. Słyszałam, że wersja włoska jest słaba (mówiły mi o tym koleżanki, które oglądały obie wersje), ja oglądałam hiszpańską, która jest rewelacyjna! Zobacz koniecznie;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja słyszałam o tej serii wiele dobrego, więc skuszę się pomimo tak niepochlebnej opinii.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam tej książki - i po Twojej recenzji nie wiem czy to zrobię - ale oglądałam film, którym byłam wprost zachwycona. chociaż prawda, liczyłam na inne zakończenie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam, trochę się zawiodłam, bo spodziewałam się czegoś dużo lepszego. Niektóre fragmenty bardzo mi się podobały, a przy innych nieco się nudziłam. Co poradzić... ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie stykam się zbyt często z włoską literaturą i chętnie poznałabym ją lepiej, ale chyba nie z tą książką, bo już znam fabułę i zakończenie (z filmu :)) i jakoś średnio mnie do niej ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam Ci książkę "Biała jak mleko, czerwona jak krew". Świetna powieść, naprawdę. Chyba że ją już czytałaś.

      Usuń
  10. Ej, no, to ja mam tę powieść przeczytać, czy nie? Dobrze wiesz, że nie lubię wulgaryzmów w książkach... a może nie wiesz? :P W każdym razie... No może dam szansę tej publikacji, może też obejrzę film. A inne książki tego autora masz zamiar przeczytać i poprosić do recenzji? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, że nie lubisz wulgaryzmów. A możesz i ją przeczytać, co Ci szkodzi.

      Jeszcze nie wiem, czy będę czytać kontynuację i inne książki tego autora, ale na razie z tego zrezygnuję.

      Usuń
  11. Właśnie kończę ja czytać i naprawdę mnie zachwiaca zalicza ja do ulubionych

    OdpowiedzUsuń
  12. Książki nie czytałam, ale widziałam film na jej podstawie, chyba produkcja hiszpańska. Włoska wersja jest podobno beznadziejna, ale trudno mi ocenić, bo jej nie widziałam. Natomiast film, który miałam możliwość zobaczyć, przypadł mi do gustu, jego druga część również. I tak sobie myślę, że sięgnę po tą książkę i przekonam się, jaka jest. Co prawda nie lubię oglądać najpierw ekranizacji a dopiero potem sięgać po książkę, ale w tym wypadku o książce dowiedziałam się dopiero, jak obejrzałam film. Jest również kontynuacja tej książki, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja koleżanka powiedziała mi, że film jest świetny, ale nie wiem, czy mówiła o wersji hiszpańskiej czy też włoskiej. Ekranizację pewnie kiedyś obejrzę, ale jak na razie nie mam na nią ochoty. Tak, oczywiście, jest kontynuacja tej książki - pod tytułem "Tylko ciebie chcę". :-)

      Usuń

Uwielbiam długie komentarze, dlatego postaraj się napisać coś więcej niż tylko "przeczytam", "nie przeczytam" albo "brzmi super", a wtedy z pewnością Cię zauważę. :-)

Dziękuję za każdy komentarz!