piątek, 30 sierpnia 2013

Książki miniaturki

Książki grube, cienkie, duże, małe - pełno ich w bibliotekach, księgarniach, a nawet na mojej półce. A co z tymi miniaturowymi? Rzadko na nie trafiam. A szkoda, tego typu publikacje można zmieścić nawet w kieszeni, są idealne na podróż.

W dzisiejszym poście pochwalę się Wam miniaturkami znalezionymi w moim domu - jest ich trzy. Szkoda, że tylko tyle, ale lepsze to niż nic, prawda? Każda jest o czymś innym - w każdym razie - zobaczcie sami:


Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz

Mickiewiczowska, polska klasyka. Wydanie z 1987 roku. Dość gruba książeczka, ale jeśli chodzi o wymiary - ma zaledwie 5,5cm x 8 cm (w zaokrągleniu). Czcionka jest drobniutka, na moje oczy raczej trudna do czytania. A nawet na malutkie ilustracje znalazło się miejsce.








 Słownik minimum włosko-polski i polsko-włoski

A oto słownik w wersji mini. I do tego do języka włoskiego - zamierzam się go uczyć, więc dla mnie jest on idealny. Nie za duży, lekki - w sam raz. Wydanie z 1978 roku - na szczęście jeszcze się trzyma, więc nie jest źle. Wymiary: 6,5 cm x 8,5 cm (w zaokrągleniu).











Józef Czechowicz, Poeci polscy

Najstarsza książeczka z wszystkich trzech. Mało znana, przynajmniej przeze mnie. Okładka jest niestety mało widoczna, ale w środku da się czytać. Jak podejrzewam, są to wiersze, ale wcześniej nie zagłębiałam się w ich lekturę. Wymiary: 6,5 cm x 10 cm (w zaokrągleniu).











A Wy posiadacie takie książki miniaturki? Jeśli tak, pochwalcie się nimi na swoim blogu albo napiszcie mi w komentarzu. :-)

A oto wszystkie trzy miniaturki. :-)

13 komentarzy:

  1. takie kieszonkowe wydania są fajne właśnie na podróż, ale do "normalnego" czytania niekoniecznie. czcionka jest kosmicznie mała. ja mam taką "Cukiernię pod amorem" i "Wielkiego Gatsby'ego" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uwielbiam książki w wydaniu kieszonkowym, bo mają właśnie małą czcionkę, czyli taką, którą czyta mi się najlepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydanie kieszonkowe bardzo lubię, latwe do spakaowania. Natomiast mój brat nie przepada, woli klasyczne. Nie rozumiem go :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Posiadam książkowe miniaturki, ale nie aż tak wiekowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niestety nie posiadam, ale twoje wyglądają świetnie! *-*

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba niestety nic takiego nie mam :) Takie książki w malutkim formacie są świetne na przeróżne wyjazdy :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie - blog ubogacam o krótkie vlogi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nominowałam Cię do "The Versaitile Blogger" !!! Szczegóły na moim blogu: http://the-light-is-better-than-darkness.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale fajne książeczki! Ja takie mam jedynie słowniki kieszonkowe :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdecydowania wolę książki w normalnym rozmiarze, ale kilka kieszonkowych egzemplarzy mam. Niestety nie są tak okazałe jak Twoje.

    OdpowiedzUsuń
  10. u mnie łatwiej jest znaleźć opasłe tomiszcze, niż uroczą miniaturkę. np. moim egzemplarzem Pana Tadeusza skutecznie można by się obronić ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. takie miniaturki są dobre do szkoły, bo nie trzeba dużo nosić, hihi :D

    OdpowiedzUsuń
  12. "Pan Tadeusz" to moja lektura w tym roku szkolnym :) Fajne są takie książki miniaturki, jednak ja wolę książki w normalnym, oryginalnym rozmiarze :) Pozdrawiam, Livresland :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Czekaj, czekaj... Ten słownik został wydany w 1978 roku? Ooo, to aż sprawdzę w domu. :D.
    "Pan Tadeusz" - moja lektura. Może przeczytam ją w takiej wersji. :-).

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam długie komentarze, dlatego postaraj się napisać coś więcej niż tylko "przeczytam", "nie przeczytam" albo "brzmi super", a wtedy z pewnością Cię zauważę. :-)

Dziękuję za każdy komentarz!