wtorek, 12 listopada 2013

Margaret Dilloway "Sztuka uprawiania róż z kolcami"


Powieści obyczajowe są dobrze mi znane i sięgam po nie bardzo często. Nie tylko dlatego, że można je przeczytać w mig, ale zawsze czegoś uczą. To mi się w nich podoba. Dam przykład: może po zrozumieniu treści lektury ktoś sam zda sobie sprawę, że źle postępuje i zmieni swoje zachowanie? Ostatnio przeczytaną przeze mnie książką z tego gatunku jest "Sztuka uprawiania róż z kolcami" - lektura może i mało znana, jednakże po przeczytaniu pozostaje ona w pamięci.

Galilee Garner jest nauczycielką biologii, która hoduje i uprawia róże. Choruje na nerki, co kilka dni musi jeździć na dializy. Łatwo nie jest! Mało tego - pewnego dnia przyjeżdża do niej jej siostrzenica Riley. Czy Gal da radę zająć się Riley i da jej wystarczająco dużo rodzinnej miłości i ciepła?

Na początku byłam zaskoczoną tą książką. Wydawała się zupełnie najzwyklejsza w świecie, taka gruba, z mnóstwem opisów. Okładka mnie nie zaintrygowała, opis również. Więc dlaczego chciałam ją przeczytać? Wiecie co? Sama nie wiem. Może po prostu dlatego, że obyczajówki lubię, a czytałam kilka jej recenzji, więc pomyślałam "czemu nie?" i zagłębiłam się w lekturze. A czytało mi się te książkę opornie, oj tak. Powieść ma ponad czterysta stron, a dla mnie przy nauce i innych zajęciach dodatkowych to nie lada wyczyn. Dodam również, że odniosłam wrażenie, iż przez prawie całą powieść nic się nie działo. Po prostu nic, co by mnie tak mocno zaskoczyło. Ale przyznam, że przy już ostatnich rozdziałach akcja nabiera tempa i chce się czytać i czytać dalej.

Czy "Sztuka uprawiania róż z kolcami" mi się spodobała? Oczywiście, że tak. Mimo że czytałam ją bardzo długo, to zrozumiałam, czego uczy. Przyjaźni, miłości, tolerancji. Wiary, samodyscypliny, cierpliwości. Wszystkie te cechy są bardzo ważne w życiu każdego człowieka. Bez nich chyba nikt nie dałby sobie rady w życiu. Tak jak główna bohaterka. Jeśli nie wiecie, o co mi chodzi, po prostu przeczytajcie tę książkę. A może zarazicie się pasją uprawiania lub hodowania róż?

Wydawnictwo M, 2012
Ocena: 7/10

Egzemplarz do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa M. Bardzo dziękuję!

5 komentarzy:

  1. Mam tę książkę na półce i jestem ciekawa jakie wywrze na mnie wrażenie;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jeszcze nie mam, ale widziałem ją na Dedalusie za coś koło 10 złotych. Kupię, postanowione! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i nawet mi się podobała i według mnie jak na dość dużą liczbę stron, nie czyta się wcale tak wolno :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mne książka jest genialna, wiele razy do niej wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Może i ja przeczytam, choć mam już tyle książkowych zaległości,że nie wiem, które książki mam w pierwszej kolejności przeczytać, a te zaczęte skończyć. Do kwiatów nie mam "ręki", dlatego na pewno nie nauczę się ich uprawiać.

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam długie komentarze, dlatego postaraj się napisać coś więcej niż tylko "przeczytam", "nie przeczytam" albo "brzmi super", a wtedy z pewnością Cię zauważę. :-)

Dziękuję za każdy komentarz!