środa, 12 lutego 2014

Małgorzata Musierowicz "Opium w rosole"


To moja pierwsza przygoda z "Jeżycjadą". Pierwszy raz przeczytałam któryś tom z tej serii. Wcześniej były tylko fragmenty, chyba "Kwiatu kalafiora", czytane w podręczniku do języka polskiego. Nie zdawałam sobie sprawy, że to wszystko może być tak interesujące. Pamiętam fragmenty jak przez mgłę, jednak były ciekawe i zabawne. Pamiętam Dmuchawca i Lelujkę, pamiętam lekcję, jednak niedokładnie. Potem całkowicie o tym zapomniałam, aż dopiero niedawno na nowo rozpoczęła się moja podróż w lata osiemdziesiąte.

Lektury na ferie - "Mały Książkę" i "Opium w rosole". Za "Księcia" zabrałam się szybko i sprawnie, przeczytałam jednym tchem i miałam go już za sobą. Potem "Opium" - książka ni cienka, ni gruba - taka w sam raz. Czcionka nawet, nawet. A gdzieniegdzie rysunki. I pachniała lekko starością, takimi starymi książkami. W końcu powieść niemłoda - do tego z biblioteki. Zajrzałam do środka, przejrzałam i już byłam zdecydowana. Byłam zdecydowana, że przeczytam ją w całości, że tym razem dopnę swego, by choć trochę posmakować tej "Jeżycjady". I wiecie co? Udało się. Posmakowałam i to było dobre. Ba - nawet bardzo dobre. Naprawdę, nie sądziłam, że "Opium w rosole" będzie mi się tak wspaniale czytało.

Już od początku na moje usta nasuwało się pytanie: "Kimże jest ta Genowefa?". No bo naprawdę, bardzo mnie to nurtowało! Raz się pojawiała, raz znikała, przychodziła na obiadek i wszystkich zaskakiwała. Jeśli jest już mowa o bohaterach, uważam, że są oni świetnie wykreowani. Każdy z nich jest inny, każdy ma swój charakter. Książce towarzyszy wiele emocji i intrygujących wydarzeń. Szkoda tylko, że "Opium w rosole" jest piątą częścią serii i nie wiedziałam dokładnie, o co chodzi z np. rodzicami Kreski. Przez to trochę się pogubiłam w lekturze, ale na szczęście nie sprawiło mi to dużego kłopotu.

Szkoda mi było tej Genowefy. A raczej Aurelii. Jest to dziewczynka zupełnie pozbawiona uczuć ze strony matki i ojca. A uczucia, szczególnie miłość od rodziców, są bardzo ważne, a nawet najważniejsze. Jednak "Opium w rosole" jest książką pełną ciepła. Mimo że bohaterom nie zawsze się coś udaje, to i tak jakoś dają sobie z tym radę. Niektórzy z nich są dobrym przykładem.

Moje pierwsze spotkanie z "Jeżycjadą" wypadło nieźle. Wspaniale się bawiłam, kilka razy wybuchałam śmiechem i z coraz to większym zainteresowaniem śledziłam przygody bohaterów. Nie zawiodłam się, co to, to nie! Jest to kolejna szkolna lektura, która jest ciekawa i po której przeczytaniu byłam zadowolona. Mam tylko nadzieję, że to nie będzie koniec mojej przygody z "Jeżycjadą" i że sięgnę jeszcze po kilka tomów z tej serii.

Wydawnictwo Akapit Press
Ocena: 7.5/10

9 komentarzy:

  1. Czytałam tę książkę w czasach szkolnych, czyli ... bardzo, bardzo dawno temu, dlatego pamiętam ją jak przez mgłę. Nie wiem, czy jeszcze kiedyś wrócę do tej powieści, ale w każdym razie, jak wpadnie w moje ręce to zapewne jeszcze raz przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nie czytałam żadnych książek pani Musierowicz i póki co nie mam na nie szczególnej ochoty... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. omawiałam w zeszłym roku i byłam w siódmym niebie jak się o tym dowiedziałam. Jeżycjada to zdecydowanie moja ulubiona seria, wracam do niej zawsze jak jestem smutna albo chora - i wtedy czyta mi mama, która sama kocha książki Musierowicz. stare tomy są milion razy lepsze niż te nowe (a całą serię czytałam ze trzy razy, większość części mam swoich własnych) ale dokładnie wszystkie emanują takim charakterystycznym ciepłem, o które trudno w literaturze. to wszystko jest takie naturalne, prawdziwe, jakby to w ogóle nie była książka. wieloma frazami z serii posługuję się na co dzień, tak weszły mi one do mojego słownika. kochamkocham!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak wiadomo to seria, która przypadła do gustu chyba każdemu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Polecam Ci czytać od początku. Kocham Jeżycjadę! Mam do całej serii wielki sentyment.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam (oprócz "Opium...") "Kłamczuchę" i "Kwiat kalafiora" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o tej serii dużo,dużo,duuuzo dobrego, wiec jeśli będę miała okazje to na pewno przeczytam:)

    po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam całą serię i do tej pory są to moje ulubione książki :)

    http://ksiazki-z-wyobraznia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam dawno, dawno temu, ale do tej pory pamiętam. Jeżycjada to jedna z serii z dzieciństwa, które wspominam najmilej, takich książek się nie zapomina :D

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam długie komentarze, dlatego postaraj się napisać coś więcej niż tylko "przeczytam", "nie przeczytam" albo "brzmi super", a wtedy z pewnością Cię zauważę. :-)

Dziękuję za każdy komentarz!