środa, 23 kwietnia 2014

Alyson Noël "Aura"



Ta-daaam! To już moje drugie spotkanie z twórczością Alyson Noël! W pierwszym, jak najbardziej udanym, miałam przyjemność udać się w podróż do słonecznej Grecji, przeczytać fragmenty pamiętnika głównej bohaterki i razem z nią sekretnie wzdychać do uroczego Janisa, którego pamiętam do tej pory. To była lekka, młodzieżowa powieść (dodam, że naprawdę godna lektury - szczególnie w takie letnie, wakacyjne dni) - zupełnie inna, niż moja ostatnia towarzyszka. Gatunek i fabuła są naprawdę różne - w "Greckich wakacjach" możemy poczytać o nastolatkach, przyjaźni, zakochaniu i naszych codziennych problemach - ogólnie o realnym życiu. W "Aurze" w zasadzie też, tylko że bohaterami są duchy, a miejscem akcji zazwyczaj jest Drugi Świat. Różnice te są istotne, jednak autorka pozostaje ta sama. Mimo że owa seria została napisana dużo wcześniej, to i tak można dostrzec podobieństwa pod względem pisaniny pani Noël. Ale o tym później.

Znacie cykl książkowy pt. "Nieśmiertelni"? Odpowiedź zapewne jest twierdząca. Ja tam jej nie czytałam, tylko o niej słyszałam. Czytać a znać to bardzo duża różnica. Na szczęście nieco wiem, o czym jest i o co w niej chodzi (a przynajmniej w pierwszym tomie). Jednak nie nadarzyła się jeszcze okazja do jej przeczytania, poza tym specjalnie mnie do niej nie ciągnie. Ostatnimi czasy gatunek fantasy to nie moja bajka. Ale oprócz tej serii autorka stworzyła coś dla młodszych nastolatek, a mianowicie cykl o Riley Bloom - młodszej siostrze Ever, głównej bohaterki "Nieśmiertelnych". Dawno nie sięgałam po coś o istotach pozaziemskich, dlatego na "Aurę" miałam niemałą ochotę. Pojawiła się również ta charakterystyczna intryga, ciągnąca moją osobę do którejś z książek - nawet jeśli ona mnie niezbyt interesuje. Dziwne, prawda? Bo z gatunkiem fantasy to jest tak: albo powieść jest oryginalna i ciekawa (w tym miejscu powinny być wymienione same pozytywy), i ogólnie mrożąca krew w żyłach, albo jest po prostu banalna, a podczas jej lektury na usta nasuwa się pytanie: "Czy ja o czymś takim wcześniej nie czytałam?". Prawda jest przykra, niestety.

Teraz kolejne pytanie: czy "Aura" zalicza się do tej pierwszej, czy może drugiej (o zgrozo!) grupy? Trzeba się zastanowić. Książek o duchach jest hohoho i jeszcze więcej, ale fabuła jest naprawdę intrygująca. Dwunastoletnia dziewczyna, która ginie w wypadku. Trafia do miejsca Tu, gdzie zawsze jest Teraz (no, no). Staje się Łowcą Dusz, a jej pierwszym zadaniem jest przeprowadzenie na drugą stronę Promienistego Chłopca. Którego tak łatwo przeprowadzić się nie da, o nie! A w wyprawie towarzyszą jej pies Maślanka oraz Bodhi - przewodnik. Do tej pory jakoś nie obiła mi się o uszy podobna fabuła, chociaż książek tego typu mam za sobą niewiele. No, ale nic, w końcu zabrałam się do czytania.

Główna bohaterka, czyli Riley Bloom, ma dopiero dwanaście lat i już zakończyła swoje ziemskie życie. Dwanaście lat! Przecież całe życie przed nią. Jednak podczas czytania "Aury" wydawało mi się, że jest w zupełnie innym wieku. Wydała mi się dużo starsza - świadczyły o tym jej zachowanie, odzywki itp. Powiem jednak, że bohaterowie nie byli nadzwyczajni. Głównie to takie nudne postaci psują książkę, chociaż tym razem nie było tak źle. Mimo że brakowało im nieco charakteru, to w zasadzie można polubić Riley, albo Bodhiego. Mnie na razie nie przypadli szczególnie do gustu, zobaczymy co będzie w kolejnych częściach. O, właśnie! Ta książka ma kontynuację. Na szczęście i na nieszczęście. Z jednej strony dowiem się, co będzie dalej, jakie bohaterka jeszcze będzie miała misje. Z drugiej, wiecie już jakie mam podejście do takich serii. Teraz jestem w trakcie czytania drugiego tomu, na szczęście nie jest on tak długi (podobnie jak część pierwsza). Ach, miałam również wspomnieć o piórze autorki! Pani Alyson pisze z lekkością i humorem, co bardzo mi się podoba. Kiedy czytałam "Aurę", poniekąd towarzyszyły mi różne emocje: zaskoczenie, śmiech, no a czasami chwila nudy. Ale było nieźle. Naprawdę nieźle.

"Aura" to książka idealna dla miłośników gatunku fantasy, ale skoro ja - niezbyt lubiąca tego typu powieści - po nią sięgnęłam, Was również do tego zachęcam. Odpoczniecie sobie przy niej, pośmiejecie się trochę, ale najlepsze są momenty zaskoczenia - nie wiadomo, co kryje się w kolejnym rozdziale. I to właśnie jest w niej najbardziej intrygujące!

Wydawnictwo Dolnośląskie, 2011
Ocena: 6.5/10 

8 komentarzy:

  1. Hmm... Nie przemawia do mnie ta książka. Myślałam, że to będzie piękna, nostalgiczna opowieść, a okazała się być przeciętna i do tego dwunastoletnia bohaterka, która wydawała się być o wiele starsza. Coś mi tutaj po prostu nie gra :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedyś po nią sięgnę ; )

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja zawiodłam się na tej książce, spodziewałam się czegoś lepszego, zwłaszcza, że swego czasu szalałam za serią o Ever tej samej autorki. :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam "Ever" i średnio mi się podobała, dlatego po tę książkę nie sięgnę, tym bardziej, że główna bohaterka jest dużo młodsza ode mnie, w "Ever" jakoś mnie nie urzekła ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja juz chyba wyrosłam z takich ksiażek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Postaram się po nią sięgnąć, zanim wyrosnę z takich książek ;)
    http://ksiazki-z-wyobraznia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja czytałam tą książkę, ,,Lśniącą pułapkę'', Cały cykl ,,Nieśmiertelni''.Jeszcze została mi do przeczytania ,,W siódmym niebie'' i ,,greckie wakacje''.
    Ja tak prywatnie to prowadzę bloga o Tych dwóch cyklach książek. Na tym blogu przepisuję ,,treść'' każdej z książek. :D
    Link http://alysonija.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam długie komentarze, dlatego postaraj się napisać coś więcej niż tylko "przeczytam", "nie przeczytam" albo "brzmi super", a wtedy z pewnością Cię zauważę. :-)

Dziękuję za każdy komentarz!