poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Rachel Van Dyken "Utrata"

„Pełna wzruszeń opowieść o wielkiej miłości, lęku, chorobie, ale i nadziei. Bo czasami koniec okazuje się być początkiem...”. Takie oto słowa znajdziemy na tyle okładki powieści pt. „Utrata” autorstwa Rachel Van Dyken. Mam za sobą już parę książek tego typu, jak na przykład „Gwiazd naszych wina” Johna Greena czy też „Biała jak mleko, czerwona jak krew” Alessandra D'Avenii. Wymienione przeze mnie pozycje bardzo mi się spodobały. Bardzo mnie wzruszyły. Mimo że taka tematyka może i nie jest oryginalna, bo takich książek z pewnością pojawia się coraz więcej, to i tak nabrałam ochoty na „Utratę”. Wcześniej o niej nie słyszałam, ale dzięki wydawnictwu Feeria miałam okazję zapoznać się z jej lekturą.

„Utrata” to pierwsza część serii pt. „Zatraceni”. Książka opowiada o losach Kiersten Rowe, dziewczynie rozpoczynającej studia, oraz Westona Michelsa, przystojnego opiekuna roku i członka drużyny futbolowej. Jak można się domyśleć, bohaterowie zakochują się w sobie. Jednak Wes skrywa przed dziewczyną tajemnicę. Czy zmieni ona ich życie? Jak dalej potoczą się ich losy?

Byłam zainteresowana tą książką i nawet cieszyłam się, że w końcu przeczytam młodzieżówkę, bo dawno po takową sięgałam. Liczyłam na ciekawą lekturę. Jednak... nie wszystko było tak, jak się spodziewałam. Po pierwsze, dialogi między bohaterami były nieco dziecinne. Szczególnie między Kiersten a Wesem - za bardzo przesłodzone. Po drugie, przez połowę akcji nieco się nudziłam. Wtedy nie działo się nic szczególnie ciekawego. I niestety nie uroniłam ani jednej łzy, mimo że „Utrata” jest określana jako wzruszająca książka.
Ale czas przejść do zalet! Jak wspominałam wcześniej, dialogi były dla mnie dziecinne, jednak niektóre mnie bawiły. Szczególnie Gabe'a – przyjaciela Kiersten. Ogólnie ten bohater zrobił na mnie dobre wrażenie – był zabawny, pomagał i troszczył się o główną bohaterkę. Kolejnym plusem była wartka akcja, ale dopiero od połowy powieści. Wtedy byłam ciekawa dalszych wydarzeń. Książka trzymała mnie w napięciu, a niektóre wydarzenia czasami szokowały. Mimo typowej tematyki, "Utrata" niesie za sobą przesłanie. Że mimo choroby, zła i przeciwności losu, prawdziwa miłość przetrwa wszystko. To również jest zaletą. Można się z tej książki wiele nauczyć.

A jak ogólnie oceniam tę powieść? Była dobra, ale bez rewelacji. Komu mogę ją polecić? Zdecydowanie młodzieży. Jeśli lubisz młodzieżówki, sięgnij po „Utratę”. Mimo że ta książka nie jest idealna, to niesie za sobą naprawdę ważne przesłanie.

Egzemplarz do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Feeria. Bardzo dziękuję!



6 komentarzy:

  1. Skoro dobra, ale bez rewelacji to na razie ją sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już o tej książce kilka recenzji. Jeśli będę miała taką możliwość to się na pewno skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Końcówka zupełnie nierealna, ale nie chcę spojlerować:) Pisałam o tym u siebie:) Ogólnie całkiem niezła:) Toxic podobno lepsze;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Początek tej książki trochę mnie rozczarował, a szczególnie wspomniane przez Ciebie dialogi, lecz gdy doszłam do końca stwierdziłam że pomimo kilku minusów jest to dobra książka. Potwierdzam stwierdzenie Beti, że druga cześć serii jest lepsza :) Czytała i polecam, szczególnie że główną rolę w "Toxic' gra Gabe, którego jak zauważyłam polubiłaś :)
    w-wordzie-pisane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Początek tej książki trochę mnie rozczarował, a szczególnie wspomniane przez Ciebie dialogi, lecz gdy doszłam do końca stwierdziłam że pomimo kilku minusów jest to dobra książka. Potwierdzam stwierdzenie Beti, że druga cześć serii jest lepsza :) Czytała i polecam, szczególnie że główną rolę w "Toxic' gra Gabe, którego jak zauważyłam polubiłaś :)
    w-wordzie-pisane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam tą książkę, ale drugi tom to dopiero petarda ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam długie komentarze, dlatego postaraj się napisać coś więcej niż tylko "przeczytam", "nie przeczytam" albo "brzmi super", a wtedy z pewnością Cię zauważę. :-)

Dziękuję za każdy komentarz!